Saturday, June 23, 2012

chapter three

Kolejny raz obudziłam się z bólem głowy. Na szczęście dziś wiedziałam jaka jest tego przyczyna. Wczoraj trochę za mocno zabalowałyśmy. Rozejrzałam się po pokoju, w którym  był kompletny haos. Butelki, paczki, kawałki paluszków porozwalane, a moje przyjaciółki spały w najlepsze na fotelu przytulone do siebie. Nie chciałam ich budzić, więc po cichu zeszłam na dół po coś do picia i jakieś proszki na ból głowy. Wypiłam całą butlekę wody, i poszłam do góry. Zaczęłam zbiereć śmieci z podłogi. Nagle przypomniało mi się jak robiłam to z Niall'em. Pewnego dnia postanowiliśmy, że spróbujemy smaku dorosłego życia i bez niewiedzy rodziców kupiliśmy kilka piw i wypiliśmy u mnie w pokoju. Mojej mamy wtedy nie było. Była w pracy na nocnej zmianie. Skończyło się wręcz identycznie. Tylko, że wtedy nie musiałam sama sprzątać, bo on mi pomógł. Tak sobie rozmyślałam nad dawnymi przygodami i nad tym, czy kiedy będzie już w Mullingar mnie pozna. Bo tak jak mówiła Juli oprócz tego, że pofarbowałam moje blod włosy na rude nic się nie zmieniłam. Nie mogę tego powiedzieć o nim. Strasznie wydoroślał. Ściął włosy, ma apart na zęby (wogóle nie wiem po co. Kochałam te jego krzywe ząbki, kiedy się tak szczerze uśmiechał), widać, że jest dużo silniejszy niż był. Ale mimo takich zmian nadal go kocham. Wiem, że to jest prawdziwe uczucie. Nie mogą powiedzieć tego osoby, które "kochają" tylko przez kilka tygodni, a później zapominają. Ja nie zapomniałam. I nigdy nie zapomnę. Kiedy tak wspominałam wstała Jo.
-Wody! Dajcie mi wody!- krzyczała po cichu.
-Masz kochanie. Pij ile możesz- rzuciłam jej butelkę.
-Oooo.. tego mi było trzeba. Kocham Cię Pat- blodnynka podeszła do mnie i mocno przytuliła- A ty znowu taka smutna? Co się dzieję?- zapytała kiedy zauważyła, że uśmiechnęłam się tylko na chwilkę.
-Cały czas myślę o Niall'u. Tak bardzo chcę go zobaczyć. Chcę mu powiedzieć co czuję, choć boję się, że on mnie odrzuci. Ale chcę tego. Naprawdę chcę.
-Skarbie wiedz, że chcieć to móc. Zobaczysz, że twoje marzenie się spełni. Niall Cię nie odrzuci. On taki nie jest. Przecież dobrze go znasz.
-Znałam. Dobrze go znałam. Nie wiem jaki jest teraz. Nie wiem czy ta sława go nie zmieniła.
-Ale ja wiem. Nie pamiętasz, że zawsze powtarzał, że nawet gdy zrobi świtową karierę nadal pozostanie naszym słodki Niall'em. Nigdy się nie zmieni. I ja w to wierzę.
-Pamiętam. Ja też w to wierzę. Dobra koniec z tym. Mamy jeszcze tydzień do jego przyjazdu, a ja nie chcę się zamartwiać. Obudźmy Juli- powiedziałam ocierając łzy. Podeszłyśmy do Julie i zaczęłyśmy już szarpać. Kiedy nie reagowała włączyłam muzykę i śpiewałymy jej najgłośniej jak potrafimy piosenkę polskiego wykonawcy Love Forever. Wiemy, że ona jej nie lubi, bo zna znaczenie. Tak, tak. Juli doskonale mówi po polsku, a to tylko dlatego, że przez trzy lata tam mieszkała. Śpiewałyśmy jak głupie okropnie przy tym fałszując. W końcu udało nam się ją obudzić.
-Głupie jesteście! Dajcie człowiekowi się wyspać! Głowa mnie boli!- zaczęła krzyczeć.
-Jest już późno! Wstawaj! Masz tu butelkę wody i dalej! Musimy zająć czymś Patricie, bo nie może cały czas o nim myśleć!- mówiła Jo.
-O kim znowu?
-Jak o kim? O Niall'u!
-Dobra już dobra. Ale jak wstanę idziemy do miasta na zakupy.
-Zgoda. To wstawaj i idź do łaznienki, a ja wynajdę dla was jakieś rzeczy, żebyśmy szybciej poszły. Juli poszła się ogarnąć, a ja wyciągneła z szafy koszulę w kratę (tę, którą dostałam od Niall'a), czarne spodnie i czerowne conversy. Jo wybrała sobie bejsbolówkę, również czarne spodnie i vansy Nike. Dla Julie uszykowałam jasne spodnie, białą koszulkę, marynarkę i oczywiście czerowne trampki, bez których nie może żyć. Po 30 minutach byłyśmy gotowe.  Tak jak mówiła nasza przyjaciółka poszłyśmy do miasta. Pochodziłyśmy trochę po sklepach odzieżowych, ale nagle zoriętowałyśmy się, że nie jedliśmy jeszcze śnidania. Pobiegłyśmy więc do Nandos. Oczywiście ulubionej restauracji Niall'a. Nie wiem czemu, ale dzieki wszystkim tym rzeczą, które mi o nim przypominały czułam się dobrze. Kiedy zjedliśmy postanowiłyśmy ruszyć tyłki i udać się do Jo. Chciała pogadać z czymś z mamą. Kiedy byłyśmy już u niej, ja wraz z Julie poszłam do pokoju Joanny. Ona sama przyszła po 10 minutach.
-O czym gadałaś z mamą?- zapytałam.
-A o niczym ważnym.
-Napewno?- Julie.
-Napewno. Nie zawsze muszę Wam wszystko mówić nie?- powiedziałą to poważnie, ale zaraz zaczęła się śmiać- dobra muszę. Ale tylko o ważnych rzeczach. A to nie było nic ważnego. Pat włącz laptopa. Zobaczymy co tam u Niall'a.
Włączyłam laptopa tak jak kazała i od razu weszłam na stronę z oficjalnymi informacjami o nich. Trochę poczytałyśmy i okazało się, że chłopcy wracają do domu już za trzy dni, bo podobno któryś z nich ma ważną sprawę w domu. Na tej stronie nie było podane niestety który. Włączyłam jeszcze jakąś stronę plotkarską, bo pomyślałam, że tam będzie pisać o którego z nich chodzi. I nie myliłam się. Chodziło o Niall'a! Pisało, że chcę wcześniej wrócić, bo powiedział, że kiedyś coś zawalił i teraz musi to naprawić, bo inaczej straci swoją szansę. Nie wiedziałyśmy o co mu chodzi. Dziewczyny wmawiały mi, że chodzi mu o mnie, że chcę mnie przeprosić, ale nie wierzyłam im. Bo teraz? Po ponad dwóch latach? Jednak gdyby tak było cieszyłabym się ogromnie. Poczytałyśmy jeszcze trochę i wyłączyłyśmy, bo cała reszta to same bzdury. Posiedziałyśmy jeszcze chwilkę w pokoju rozmawiając o wszystkim i niczym, aż nagle zadzwoniła moja mama.
-Patricia gdzie jesteś?
-Jesteśmy u Jo. A dlaczego? Stało się coś?
-Przyjdź do domu to Ci wszystko wyjaśnie. Tylko sama.
-No dobrze. To będę za 10 minut. Pa.
-Pa- bałam się o co chodzi mamie. Wiem, że to coś ważnego jak mam przyjść sama. Przeprosiłam przyjaciółki i wyszłam. Tak jak mówiłam mamie w domu była po niecałych 10 minuatch. Jak weszłam od razu kazała mi iść się elegancko ubrać. Zrobiłam jak chciała. Założyłam letnią sukienkę w kwiaty, do tego niebieskie szpili i krótką jeansową kurtkę. Zeszłam na dół i oczywiście musiałam poszukać moją mamę. Duży dom wcale nie jest tak fajny jak się zdaję zwłaszcza jak mieszka się tylko z mamą. Zapytacie pewnie czemu tylko z nią. Otóż mój ojciec zostawił ją jak się urodziłam. Powiedział, że nie chce mnie znać i poprostu odszedł. Od tego czasu mama nikogo nie miałam. Ja się w pewnym sensie z tego cieszyłam. Mieliśmy siebie. Dzięki temu mamy tak dobre relację. W końcu udało mi się ją znaleźć.
-Mamo przebrałam się. Może teraz powiesz mi o co chodzi?
-Mam dla Ciebie wspaniałą wiadomość. Znalazłam nowy dom Niall'a! Rozmawiałam z panią Maurą i postanowiłyśmy, że ty też byś chciała z nią porozmawiać.
-Naprawdę?! Boże mamo kocham Cię! To gdzie on teraz mieszka?!- cieszyłam się jak małe dziecko na widok karuzeli, ale był to moment, który mógł zmienić moje życie.
-Weź torebkę i pójdziemy do nich. Już na nas czekają- po tych słowach pobiegłam szybko do góry, wzięłam torebkę, telefon, błyszczyk i zbiegłam na dół. Szłyśmy około 30 minut, aż w końcu doszłyśmy. Denerowowałam się jak nigdy. Jak bym miała iść do zupełnie obcych ludzi, a przecież znałam ich od zawsze. Byli dla mnie drugą rodziną. Mama zapukała do drzwi i po chwili otworzył nam Greg. Brat Niall'a. Zaprosił nas gestem ręki do środka. Kiedy weszłyśmy przywitała mnie radośnie mama Niall'a.
_________________________________________________________________________________
Dziękuję za komentarze, odwiedziny i wszystko inne. Nawet nie wiecie jak to motywuję do pracy ♥

4 comments:

  1. Proszę tylko nie usuwaj mi sie bardzo podoba. Czekam na kolejny i zapraszam di siebie

    http://gotta-be-you-one-direction.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. Blog jest super. Czekam na następny rozdział. :) Jeśli usuniesz to przyjadę do ciebie i ci wpierdol spuszczę.
    Pozdrawiam oxoxox

    ReplyDelete
  3. Zawał, zawał, zawał!
    Chcę następny! ♥

    ReplyDelete