Friday, June 22, 2012

chapter two

Obudziłam się wcześnie rano z okropnym bólem głowy. Nie wiedziałam co się dzieję. Po cichu poszłam do kuchni po jakieś tabletki. Kiedy spojrzałam na zegarek przeżyłam szkok. Była 4 nad ranem! W sumie nie powinnam się dziwić, bo wszyscy jeszcze spali, a za oknem było ciemno, ale ostatnio bywało tak cały czas. Ciemno, pochumrno, sennie. To są te złe uroki pięknej Irlandii. Szybko łyknęłam lekarstwo i wróciłam do łóżka. Nie mogłam jednak zasnąć. Cały czas myślałam o Niall'u. Włączyłam komputer i sprawdziłam jakie plany na obecnie zespół. Trzy tygodniowa trasa po USA, a potem powrót do domu. 'Trasa zaczęła się dokładnie dwa tygodnie temu, więc już za tydzień będą w swoich domach.' Ucieszyłam się jak głupia, jednak zaraz przypomniałam sobie, że Niall nie mieszka już w moim mieście. Posmutniałam. Chciałam poszukać gdzie dokładnie mieszka. Długo mi to nie zajęło. Natrafiłam na jednego bloga, na którym pisało do jakich miast udadzą się chłopcy. Harry- Holmes Chaple, Liam-Wolverhampton, Zayn-Bradford, Louis-Doncaster, Niall-Mullingar. Myśliałam oczywiście, że ta dziewczyna się pomyliła, ale za chwilę uświadomiła sobie, że przecież jego rodzice mogli się z powrotem tu przeprowadzić. Tylko czemu nie dali żadnego znaku życia? Nie wiedziałam gdzie teraz mieszkają, ale pragnęłam znaleźć ich dom. Tylko, ze teraz to niemożliwe. Muszę poczekać aż Niall wróci, bo wtedy pewnie napalone fanki będą pod jego domem. Pewnie i tak mnie nie wpuszczą do środka, bo pomyślą, że jestem jedną z tych psychicznych, ale chciałam spróbować. Poczytałam jeszcze kilka rzeczy o nim, jednak nie wierzyłam w połowę. Co oni mogą wiedzieć o jego życiu prywatnym. W końcu miałam dość, więc wyłączyłam laptopa i próbowałam usnąć. Po dłuższym czasie udało mi się to. Obudziłam się ponownie koło 13.00. Zdziwiłam się, ze tak długo spałam. Ślamazarnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Ubrałam moje ulubione czerowne rurki, do których przypięłam szelki, bluzkę w paski, białe krótkie converse. Włosy spięłam w niedbałego koka i zrobiłam delikatny makijaż. Na codzień się tak nie stroję, jednak dziś chciałam pochodzić po mieście. Miałam nadzieję, że znajdę dom Niall'a. Zeszłam na dół i przywitałam się z moją mamą, która wychodziła akurat do sklepu.
-Co się tak dzisiaj wystroiłaś? Wychodzisz gdzieś?- zapytała.
-Tak. Chciałam pochodzić po mieści, bo przeczytałam w internecie, że rodzice Niall'a znowu mieszkają w Iraldnii- odpowiedziałam robiąc naleśniki.
-Naprawdę? Ja nic o tym nie wiedziałam- powiedziała zaskoczona mama.
-Ja też nie. Nie wiem dlaczego nie dali żadnego znaku życia. Może chcieli, żebym o nim zapomniała. Ale gdyby nawet to niech wiedzą, że nie umiem.
-No dobrze. To życzę powodzenia- uśmiechnęła się i wyszła.
Zjadłam przypalone lekko naleśniki i poszłam włączyć TV. Na vivie leciało Top 10. Pzegapiłam co prawda cały program, ale akurat zapowiadali pierwsze miejsce. Kiedy powiedzieli, że zajęli je One Direction zrobiłam telewizor tak głośno jak się tylko da. Wpatrywałam się w ekran jak opętana. Wzrokiem goniłam tylko za Niall'em. Kiedy się skończyło jak nadal byłam jakby w transie. Ocknęłam się po 5 minutach i poszłam wstawić talerze do zmywarki. Poszłam jeszcze na chwilkę do mojego pokoju, wzięłam iPhon'a, błyszczyk, słuchawki i torebkę i wyszłam z domu. Szłam powoli ulicami miasta i słuchałam muzyki. Po chwili doszłam do jego dawnego domu. Nie wiedziałam czy mam iść zapukać, czy nie, ale w końcu się zdecydowałam. Niepwenie podeszłam do drzwi i cicho zapukałam. Nie musiałam długo czekać, gdyż po paru sekundach drzwi otworzyła mi piękna blondynka.
-Tak?- uśmiechnęła się ukazując rząd białych zębów.
-Yyy.. szukam Niall'a. Kiedyś tu mieszkał, więc pomyślałam, że może..
-Przykro mi, ale nie ma go.
-Rozumiem. Przepraszam, że przeszkodziłam- wymusiłam uśmiech i odeszłam.
Z jednje strony byłam zawiedziona, ale z drugiej liczyłam na taki przebieg akcji. Poszłam dalej. Po dobrej godzinie byłam na drugim końcu miasta. Postanowiłam już wrócić, bo się chmurzyło. Niestety nie zdązyłam na czas. W połowie drogi zaczęło padać. Kiedy doszłam do domu byłam przemoczona do suchej nitki. Poszłam się wykąpać, a kiedy wyszłam z łazienki poszłam porozmawiać z mamą.
-No i jak córciu? Udało się?- zapytała ciepło.
-Nie. Poszłam do jego dawnego domu, ale otworzyła mi piękna blondynka i powiedziała, że Niall'a nie ma.
-A może po prostu teraz go nie ma? Może nadal tam mieszka, tylko wyjechał?
-Nie sądze. Bo kim by była ta blodynka?
-No tak. Przepraszam. Ale nie martw się. Znajdziesz go. Zobaczysz.
-Dziękuję, że we mnie wierzysz. Kocham Cię. A teraz pzowól, że pójdę zadzwonić do Jo.
-Dobrze. W takim razie ja zrobię obiad.
Poszłam po telefon i zadzwoniłam do mojej przyjaciółki. Chciałam z nią porozmawiać. Umówiłyśmy się w parku za godzinę. Ubrałam miętowe rurki, białą bluzkę i czarne trampki, bo tamte ciuchy nie nadawały się już dziś do niczego. Tym razem wzięłam tylko telefon i wyszłam. Kiedy doszłam usiadła na ławkę i czekałam na Jo, bo jeszcze jej nie było. Przyszła po 10 minuatch.
-No hej kochana. Przepraszam, że się spóźniłam, ale mama kazała pilnować mi Will'a.
-Spoko. Nic się nie stało.
-To o czym chciałaś porozmawiać?- zapytała, a ja opowiedziałam jej całą historię.
-Jej. Nieźle. To co chcesz teraz zrobić?
-Nie wiem. Chyba poczekam aż wróci z trasy i spróbuję go odwiedzić.
-Dobry pomysł. A teraz chodźmy na lody.
Zgodziłam się i poszłyśmy. Po 10 minutach siedziałysmy już w naszej ulubionej kawiarence. Ja zamówiłam lody czekoladowe, bo najbardziej je lubię, a Jo waniliowe, bo jak twierdzi dodają jej energii. Ja jakoś w to nie wierzę, ale nie mówię jej tego, bo nie chcę się kłócić.
-To co teraz robimy?- zapytała nagle.
-No nie wiem. Może pójdziemy po Julie, a potem na jakiś mały spacer?
-Zgoda, ale zamiast spaceru wolałabym iść do mnie i pomalować paznokcie. Już się dzisiaj nachodziłam, a i tak bez skutku.
-O. Dobry pomysł. To ruszamy- krzyknęła roześmiana od ucha do ucha Jo. Ja nie miałam dziś tak dobrego humoru, ale starałam się tego nie okazywać. W końcu dzosłyśmy do domu naszej przyjaciółki. Zadzwoniłyśmy, a drzwi otworzyła nam jej mama.
-Dzień dobry. Jest może Julia?- zapytałam.
-Tak jest. Wejdźcie proszę- weszliśmy,  a ona zawołała córkę- Juliaaa! Koleżanki do Ciebie!
-Już idę!- usłyszałyśmy cichy głos dochadzący z góry. Pani Gonzalez zaprosiła nas do kuchni i zrobiła herbatę. Uwielbiałyśmy ją za to. Traktowała nas jak córki. Nie zdążyłyśmy wypić wszystkiego, a do kuchni weszła Julia.
-Hej piękne. To gdzie dziś idziemy?- zapytała radośnie.
-Hej śliczna. Dzisiaj idziemy do mnie- odpowiedziałam jej.
-Dobra to idę po piżamę- zaśmiała się i pobiegła na górę. Nie miałam nic przeciwko, bo wiem, że kiedy jesteśmy u mnie to zawsze czas leci nam tak szybko, że Jo i Juli zostają. Pożegnałyśmy się z mamą Julie i poszłyśmy. Moja mama przywitała dziewczyny z otwartymi ramionami. Również były dla niej jak córki. Poszłyśmy do mojego pokoju i od razu wyciągnęłam z szafki kuferek z likerami. Przyjaciółki cały czas się śmiały, lecz nie mogę powiedzieć tego samego o sobie.
-A Tobie co się dzisiaj stało, że taka smutna co?- zapytała Juli.
-Kiedy w końcu wiem co się dzieję z Niall'em okazuję się, że nawet nie wiem gdzie mieszka.Wiem tylko, że jego rodzice są spowrotem tutaj. Nic więcej.
-Zaraz, zaraz. Jak to wiesz co się dzieję z Niall'em? Skąd?
-Trochę od kuzynek, trochę z internetu.
-Więęc... mów co u niego.
-Żyje mu się bardzo dobrze. Jest w tym popularnym zespole One Direction, mieszka z kumplami w wspaniałej willi w Lodynie. Teraz jest w Ameryce, a za tydzień wraca do Mullingar.
-Wraca do Mullingar? To pójdzemy go odwiedzić- uśmiechnęła się i mnie przytuliła.
-I tak pewnie nas nie wpuszczą. Pomyślą, że jesteśmy jednymi z tych psychicznych fanek, które siedzą pod domem dzień i noc.
-Ale spróbować zawsze można no nie? Napewno Cię rozpoznają. Oprócz tego, że pofarbowałaś włosy nic się nie zmieniłaś.
-Serio tak myślisz?- humor zaczął mi się poprawiać.
-Serio, serio. Dobra dość tego gadania. Idziemy do sklepu po jakieś wino. Musimy uczić twoje szczeście- zgodziłam się, bo wiedziałam, że od razu się lepiej poczuję. Powiedziałyśmy mojej mamie, po co idziemy, a ona odparła, że mamy tylko uważać. Ufała nam, a po dugie jesteśmy już pełnoletnie. Poszłyśmy do sklepu, kupiłyśmy trzy butelki wina, kilka paczek chipsów, żelki i paluszki. Kiedy wróciłyśmy zaczęłyśmy świętować. Kiedy byliśmy już lekko podpite zaczęłyśmy śpiewać, krzyczeć i wygłupiać się. W końcu wszystkie trzy zasnęłyśmy.
_________________________________________________________________________________
Ten rozdział mi się nie podoba, ale wy oceńcie. Dziękuję za odwiedziny ♥

8 comments:

  1. Dziewczyno zadziwiasz mnie, bardzo mi się podoba, czekam na następny. :) :D

    ReplyDelete
  2. Awwww.. kiedy 3? nie mogę się doczekać !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam nadzieję, że szybciej niż ten :)

      Delete
  3. Łał, bardzo mi się podoba <3 Czekam na kolejny :)

    ReplyDelete
  4. Nie mogę się doczekać żeby dowiedziec się do kogo Nialler wraca ;) pozdrawiam i zapraszam na moments-in-time-lovestory.blogspot.com ;)

    ReplyDelete
  5. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  6. Kocham Twojego bloga! Jest jak dobra książka ♥
    Chcę widzieć Niall'a!

    ReplyDelete