Saturday, July 28, 2012

chapter fifteen

Kiedy w trójkę siedzieliśmy nad basenem wszyscy zaczęli się już schodzić. Najpierw przyszedł rozpromieniony Liam, który był w swoim małutkim świecie, poźniej Louis i Julia, śmiejący się z  wszystkiego, a na końcu Harry i Jo, który wyglądali razem tak słodko, że tylko chciało się patrzeć. Cieszyłam się ze szczęścia przyjaciół tak samo jak ze swojego. Martwił mnie jedynie Zayn. Znów poszedł usiąść na schodach i nie odzywał się do nikogo. Chciałam mu jakoś pomóc, ale nie umiałam. W końcu zdecydowałam, że dam mu spokój. Może po prostu miał mnie już dość. Podeszłam do Jo i Harry'ego.
-I jak skarbie. Rodzice pozwolili Ci lecieć?- spytałam nie widząc, żeby wnieśli do domu jakieś walizki.
-Pozwolili. Najpierw się trochę upierali, że nie, ale poznali Hazze i pozwolili. A wy co będziecie robić z Niall'em?
-Wiesz.. Jeszcze nie mamy konkretnych planów. Ale zapewne coś się wymyśli- uśmiechnęłam się trochę sztucznie i odeszłam. Nie chciałam, żeby wiedzieli co planujemy. Wróciłam do Nialler'a.
-Skarbie, chłopcy wiedzą co planujemy robić w wolnym czasie?
-Jak nic im nie mówiłem. Chyba, że ty- odpowiedział całując mnie słodko.
-Ja też nic im nie mówiłam. Lepiej, żeby nie wiedzieli- odpowiedziałam i wtuliłam się w nagi tros chłopaka. W pewnym momencie na ogrodzie zrobił się szum. Okazało się, że jest 15.30, a o 16.00 mają samolot. Wszyscy zaczęli się szybko pakować i już po chwili siedzielśmy w samochodzie Niall'a. Było strasznie ciasno, ale co się dziwić. Samochód pięcioosobowy, w którym siedzi 8 ludzi. Ja siedziałam na kolanach Niall'owi, Jo Hazzie, Juli Zayn'owi, a Louis prowadził. Jako jedyny sam siedział Liam. W końcu sotarliśmy na lotnisko. Wszystko poszło szybko, więc o 16.30 byliśmy z Horan'em już w domu.
-To jak kochanie. Kiedy lecimy do Paryża?- zapytałam zalotnie.
-Samolot mamy o 19.00, więc lepiej chodźmy do Ciebie się spakować.
-Ty żartujesz? Już o 19.00? Dzisiaj?- zapytałam zdziwiona.
-No, a kiedy?- zaśmiał się i pociągnął mnie w stronę drzwi. Do mojego domu dojechaliśmy po niecałych 5 minutach. Właśnie dojechaliśmy. Blondynowi znów nie chciało się iść pieszo. Powiedzieliśmy mojej mamie o naszych planach i poszliśmy na górę, żebym mogła się spakować.
-Niall na jak długo my tak jedziemy?- spytałam nie wiedząc ile ciuchów mam zabrać.
-Skarbie powiedz mi, dlaczego ty zadajesz takie głupie pytania? Nie bierz dużo rzeczy, bo zapewne jak będziemy wracać nie zmieścisz się do torby.
-Co ty znowu masz na myśli?
- To oczywiste, że będziesz miała dużo nowych rzeczy. Więc nie pakuj całego pokoju w tą walizkę- zaśmiał się, a ja pocałował go kolejny raz. W końcu moje pakowanie dobiegło końca. Pożegnaliśmy się z moją mamą, która kolejny już uprzedziła mnie, żebyśmy nie robili głupst i wyszliśmy. Jak się okazało Niall był bardziej zorganizowany w tym wszystkim i walizki miał już spakowane. Poszliśmy na górę do pokoju chłopaka, położyliśmy się na łóżku i rozmawialiśmy.
-Patricia myślałaś kiedyś o naszej przyszłości? No wiesz. Ślub, dom, rodzina. Myślałaś jak to wszystko będzie.
-Chyba nie myślałam jeszcze. A ty?
-Ja tak. Chcę się ożenić w wieku około 23 lat, potem albo od razu razem zamieszkać i w końcu mieć dzieci. Piękną córeczkę i słodkiego małego irlandczyka. Dziewczynce damy na imię Julia, a chłopcowi... hmm.. nie wiem jak.. może ty coś wymyśl- opowiadał mi, a ja słuchałam ze zdumieniem.
-Chłopiec będzie miał na imię Niall Junior- odpowiedziałam rozbawiona. Horan pokiwał głową na znak zgody i przytulił mnie do siebie. Trwaliśmy w uścisku, do kiedy mama blondyna zawołała z dołu, że mamy się spieszyć, bo nie zdążymy na samolot.Zabraliśmy wszystkie potrzebne rzeczy, spakowliśmy walizki i ruszyliśmy. Cała podróż do Francji minęła bardzo dobrze. Kiedy wylądowaliśmy Niall zamówił taksówkę, która zawiozła nas wpost do hotelu. Doszliśmy do pokoju, zatrzymując się po drodze dla kilku fanek. Od razu rzuciłam się na łóżko. Chwilę poleżałam z Nialler'em, a potem poszłam się odświeżyć. Wyszłam z łazienki ubrana w letnią, zwiewną sukienkę do kolan i balerinki. Niall zaniemówił.
-Jaką ja mam śliczną dziewczynę- podszedł do mnie i przytulił.
-To co? Gdzie teraz idziemy?- zapytałam.
-Pójdę się przebrać i zapraszam Cię na kolację na szczycie wierzy Eiffla. Co ty na to?
-Ja się zgadzam- pocałowałam go, a potem ruszyłam w stronę okna. Podziwiałam wspaniały Paryż. Nialler wrócił do mnie po 15 minutach.
-To jak? Gotowa?- skinęłam głową na tak. Wyszliśmy z hotelu kiedrując się ku wierzy. Po drodze nie obyło się oczywiście bez paparazzi, ale olaliśmy to. W końcu doszliśmy do wierzy. Winda zawiozła nas na samą górę. Tam czekała wspaniała kolacja. Stolik dla dwojga, świece, smakowicie wyglądające jedzenie. Jak a bajce. Horan odsunął mi krzesło, a ja delikatnie na nie usiadłam. Kelner przyniósł zamówione wcześniej czerwone wino. Siedzieliśmy w ciszy patrząc sobie w oczy. Czegoś tak romantycznego jeszcze niegdy nie przeżyłam. Po udanej kolacji postanowiliśmy zwiedzić miasto miłości. Szliśmy po woli co jakiś czas zatrzymując się, aby zrobić zdjęcia. Szłam tak jak najbardziej lubię. Wtulona w wspaniałego chłopaka.
-Niall wróćmy może do hotelu co?- zapytałam zadziornie.
-Co? Ale dlaczego? Źle ci ze mną?- odpowiedział smutny.
-Oczywiście, że nie, ale mam ochotę na małe co nieco. Zgadzasz się?- popatrzyłam  mu w oczy. Dostrzrgłam w nich tą malutką iskierkę, którą uwielbiam. Chłopak wziął mnie na barana i wręcz pobiegł do budynku. Kiedy znaleźliśmy się w pokoju postawił mnie na ziemi zachłannie całując i przyciskając do ściany. Rękoma dotknął pleców i zaczął odpinać zamek od sukienki. Kiedy już to zrobił t mimowolnie opadła z moich ramion. Ja ściągnęłam jego koszulkę. Skierowaliśmy się w stronę łóżka. Nialler w międzey czasie pozbył się spodni i górnej części mojej bielizny. Delikatnie masował moje małe piersi przygrazając co jakiś czas sutki. Zjeżdżał coraz niżej, żeby w końcu zsunąć moje majtki. Zaczął mnie pieścić i całować. Nie byłam mu dłużna i ściągnęłam z niego spodnie. Sprawiałam mu przyjemność przez materiał bokserek. Mimo, że to był nój pierwszy raz chciałam, żeby jak naszybciej był we mnie.
-Kochanie wejdź we mnie. Wejź. Proszę- mówiłam ledwo łapiąc oddech. Zrobił jak chciałam. Wszedł najpierw powoli, ale  z czasem przyśpieszał. Kiedy poczuł, że zaraz dojdzie zaczął pchać mocniej. Ja jęczałam, żeby w pkońcu zacząć krzyczeć. Oboje doszliśmy w jednym czasie. Wyszedł delikatnie pozostawiając we mnie swoje soki. Położył się obok nadal sprawiając przyjemność mojemu ciało, tym razem rękoma.
-Patricia byłaś niesamowita. Kocham Cię. I zawsze będę- powiedział czule całując mnie po brzuchu.
-Ja też Cię kocham Nialler- wtuliłam się w jego nagie ciało i po chwili usnęłam spełniona.
________________________________________________________________________
Rozdział trochę krótki, ale nie chciałam za bardzo tego wszystkiego przedłużać. Mam nadzieję, że się podoba. Wiem, że nie jestem za dobra w pisaniu scen +18, ale postarałam się i napisałam najlepiej jak tylko mogłam. Dziękuję za 12 komentarzy pod ostatnim rozdziałem. Jesteście niesamowici *_* Massive Thank You.. To co? Kolejny po 10?

11 comments:

  1. Haha jebie :P
    Super rozdział :D Czekam na następny :P

    ReplyDelete
  2. SUPER ROZDZIAŁ!
    Czekam na następny

    zapraszam do siebie:http://youreyesareaninspirationforme.blogspot.com

    ReplyDelete
  3. Kocham to twoje opowiadanie ! Zawsze wszystko sobie wyobrażam jak by to było naprawdę ;3

    ReplyDelete
  4. Ohohohoho, robi się ciekawie. Kocham tych dwoje razem! :D

    ReplyDelete
  5. Coraz bardziej ciekawsze jest to opowiadanie...
    Rozdział sueper ... ; )

    ReplyDelete
  6. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  7. doczekałam się!! :D

    ReplyDelete
  8. No więc, treść tego opowiadania jest zniewalająco interesująca, aczkolwiek czekam na więcej : D
    x ; Mad.

    ReplyDelete
  9. No i 10 : D Czy teraz napiszesz 16 rozdział ? : ) Proszę !
    x ; M.

    ReplyDelete